Chojniccy pasjonaci militariów w sierpniu mieli nie lada gratkę. Dwie imprezy, w tym jedna z udziałem skoczków spadochronowych - pozwoliły pozostawić po sobie wspomnienia i to na długo.
30 sierpnia 2017 13:17W niedzielę 20 sierpnia w Bornem Sulinowie zakończył się XIV Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych "Gasienice i Podkowy". Tradycyjnie już na zlocie nie zabrakło mieszkańców Chojnic i regionu, którzy na tegorocznej edycji stawili się w mocnym składzie. Tegoroczny Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych "Gąsienice i Podkowy" - Borne Sulinowo 2017 z założenia organizatorów był nieco inny niż poprzednie edycje.
Organizatorzy starają się unikać powtarzanych schematów i zapewniają uczestnikom oraz widzom maksimum atrakcji i rozrywki. W tym roku myślą przewodnią imprezy były wojska spadochronowe. Uroczyste otwarcie zlotu nastąpiło po wciągnięciu flagi państwowej na maszt z udziałem kompanii honorowej Wojska Polskiego z 2-giej Zmechanizowanej Brygady Legionów ze Złocieńca. Wystąpił przed publicznością także zespół "Pipes & Drums" - częstochowska orkiestra grająca tradycyjną szkocką muzykę na dudach.
Po uroczystym otwarciu imprezy i prezentacji grupy szybkiego reagowania ze Złocieńca, która zademonstrowała swoje wyszkolenie bojowe przy ewakuacji patrolu z zasadzki, rozpoczęły się oczekiwane przez wszystkich widzów jazdy militarnym sprzętem po tankodromie - chętnych nie brakowało. Pokonywanie stromych wzniesień, po których pojazdy poruszają się w ekstremalnych warunkach i z dużą prędkością jest nie lada wyzwaniem dla uczestników.
Ale wróćmy to spadochronów bo to one były głównym bohaterem tegorocznego letniego zlotu. Przez kolejne dni imprezy mogliśmy obserwować na borneńskim niebie i płycie lotniska polowego skoki desantowe i taktyczne, takie jak:
zrzut "cichociemnych" skaczących w kombinezonach SOE z wysokości 200 metrów;
skoki skoczków I Samodzielnej Brygady Spadochronowej skaczących z zasobnikami;
skoki spadochroniarzy HALO/HAHO z szarymi taktycznymi skrzydłami;
skoki skoczków sportowych ze spadochronami szkolnymi i sportowymi eliptycznymi;
W piątkowe popołudnie, na tankodrom, ku wielkiej radości dzieciaków, zrzucono zasobnik desantowy wypełniony ...słodyczami ! Radości z tego faktu dzieciaki miały co niemiara (a i niektórzy dorośli także !) Nie zabrakło również atrakcji dla dorosłych czyli straganów z całym tym wojskowym "szpejem" i wielu stanowisk gastronomicznych.
Na zlocie pojazdów militarnych to i ich nie mogło zabraknąć, a jak pojazdy to i ludzie bo to jest najważniejsze "ogniwo" tej imprezy. Do dnia 20 sierpnia (dzień oficjalnego zakończenia zlotu) odnotowano 4035 "uczestników militarnych" z 604 pojazdami różnego typu.Wśród nich było co najmniej 20 "gąsienic", między nimi takie perełki jak:
RSD - artyleryjski pojazd niemiecki z 1944 roku;
różne wersje M-3 Halftrack, z uzbrojeniem i transportowe;
Marder 1 - niemiecki transporter opancerzony;
EV 432 Trojan - transporter opancerzony z Wielkiej Brytani;
Sauer-SPZ MK66 oraz Sauer-SPZ A1 - austriackie transportery opancerzone;
czołgi: Leopard, T-55 Merida i różne wersje MTLB.
Spośród pojazdów kołowych zasługujących na uwagę wymienię: willys MT L134 z 1943 r., Ford GPA amfibia z 1943 r., Doge WC 52 z 1943 r., AMZ Dzik - polski samochód pancerny, Chawrolet Blazer i wiele innych, których nie sposób zapamiętać. XIV Miedzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych "Gąsienice i Podkowy" zakończył się 20 sierpnia w samo południe uroczystym opuszczeniem flagi państwowej przez poczet wystawiony przez Żandarmerię Zlotową.
Do następnej edycji zlotu letniego w Bornem Sulinowie pozostał już tylko niecały rok ! - a nie zapominajmy, że w lutym kolejna edycja zlotu zimowego ! Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnych imprezach z "klimatem militarnym".
Desant na Helu
Ale na tym nie skończyła się nasza "militarna przygoda". Chociaż nie było początkowo takich planów ani zamiarów - za namową innych uczestników borneńskiego zlotu - postanowiliśmy udać się na inscenizację bojowego desantu na Hel z udziałem pasjonatów historycznych rekonstrukcji wojskowych. Miasto Hel ze swoimi odrestaurowanymi obiektami z okresu ostatniej wojny oraz plażą świetnie nadaje się na rekonstrukcję tego wydarzenia historycznego. Była to już XII edycja tej imprezy.
D-Day Hel jest imprezą, którą organizuje Fundacja Ochrony Zabytków Techniki Militarnej, Miasto Hel, Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznej z całego kraju, w tym Grupa Rekonstrukcji Historycznej 82nd Airborne Division „Paraglite z Trójmiasta.
Desant na Hel nawiązuje do największej w historii pod względem użytych sił i środków operacji desantowej podczas II wojny światowej, mającej na celu otwarcie tzw. drugiego frontu w zachodniej Europie. Operacja rozpoczęła się 6 czerwca 1944 pod dowództwem gen. Eisenhowera, a trzon sił inwazyjnych stanowiły wojska amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie, ale również żołnierze 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
D-Day Hel to jedyna rekonstrukcja w Polsce, która odbyła się na helskiej plaży. Każdego dnia na helskich ulicach, plaży oraz wielu miejscach miasta przedstawiane były inscenizacje, potyczki batalistyczne oraz dioramy. Wydarzenia " militarne" - widowiska, parady pojazdów, maszerujący żołnierze żywcem wyjęci ze zdjęć, to nie wszystko, całej imprezie towarzyszą występy artystyczne różnych zespołów muzycznych. Na ulicy Kuracyjnej w Helu powstały dioramy edukacyjne przy udziale łącznie ponad 200 rekonstruktorów.
Desant na Hel, obok swoich walorów rozrywkowych i widowiskowych, dostarcza spory kawałek edukacji dotyczącej wydarzeń sprzed ponad 70 lat. Stanowi również zdobywającą coraz większą popularność, metodę pokazywania historii „na żywo”.
Porównując obydwie nasze "wyprawy" - i tę w Bornem Sulinowie i tę na Półwyspie Helskim - mimo, że obydwie miały "klimat militarny" to jednak nie to samo. Hel to przede wszystkim inscenizacje natomiast Borne Sulinowo to ludzie i sprzęt, którzy tworzą ten klimat i atmosferę. W Helu dominują "wojska amerykańskie" (chociaż innych też nie brakuje), natomiast Borne Sulinowo to praktycznie przegląd wszystkich "armii świata".
Nasze wyjazdy miały też drugi aspekt - obydwa miały charakter poznawczy. W Bornem Sulinowie udało nam się zwiedzić wiele schronów, bunkrów i obiektów powojskowych - zarówno niemieckich jak i radzieckich. Półwysep Heski bunkrami "stoi". Na pewno warto je odwiedzić i zapoznać się z militarną historią tego skrawka polskiej ziemi wysuniętego w Morze Bałtyckie. Muzeum Obrony Wybrzeża z najcięższą baterią artylerii nadbrzeżnej "Schleswig Holstein" oraz 25-metrową, 9-cio kondygnacyjną wieżą kierowania ogniem to prawdziwe "perełki" budownictwa militarnego. Jeszcze nie dawno zajmowane przez wojsko polskie - dziś zaadaptowane na potrzeby MOW i udostępnione do zwiedzania.
D. Wałdoch
CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie: Portale internetowe
Też tam byliśmy w tym roku - była zaje.....e ! Zimą wybieramy się także (jest już znany termin zimowego zlotu ?)
Trzeba mieć czas, pieniądze i zdrowie aby się w to bawić. Zazdroszczę dobrej zabawy !
Widać,że zabawa była przednia, tylko pozazdrościć :)
fajny sposób na urlop - pozdrawiam !
Zniszczyła go Polska Wolność i Demokracja
kto tak zniszczył Dom Oficera ?!!! patrzę na te zdjęcia i płakać się chce ! pamiętam go z okresu,kiedy z miasta wyjechali Rosjanie - to było arcydzieło budownictwa ;-(
Byłem w Bornem Sulinowie po raz pierwszy na takiej imprezie i jestem pod jej wrażeniem ! Niesamowita impreza ! I już wiem,że to nie była moja ostatnia impreza w tym stylu, zaczęło mi się to podobać. :-)))